KWARANTANNA

Zakazy zakazami, ale góry wołają. W wysokie iść się nie da, więc postanowiłem obejść Małe Góry Stołowe. Co prawda wysokość ich nie jest duża, bo tylko 284,1 n.p.m. i 283 n.p.m., ale w porównaniu z takimi Żuławami (-2,07 p.p.m.) jest się z czego cieszyć. Pewnie teraz śmiejecie się i myślicie, że takimi górkami to nawet nie wypada się chwalić. Nie ma się jednak co śmiać. Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma!

Moja wyprawa przebiegała wzdłuż Dużej i Małej Pętli. Duża Pętla prowadziła wokół rozłożonego stołu w salonie. Szlak ten pokonałem w sumie 5 000 razy, co dało wynik 22 km. Przyznam się, że czasami nudziło mi się na tym szlaku dlatego, co jakiś czas przeskakiwałem na Małą Pętlę prowadzącą wokół stolika kawowego. Udało się ją pokonać 2 000 razy, czyli zrobiłem na niej około 5,6 km. W momentach, gdy zrobiło się gorąco i pić się chciało, wpadałem do znajdującej tuż przy szlaku restauracyjki, gdzie mogłem sobie wziąć darmowe piwo. Około południa postanowiłem odpocząć w tejże restauracyjce, ponieważ żona patrząca na mnie z politowaniem, zawoła na małe co nieco.

Powiem Wam, obżarłem się. W związku z tym postanowiłem zrobić sobie dłuższą niż zazwyczaj przerwę. Wpadłem szybko do części samoobsługowej i zrobiłem sobie kawę. Było mi tak dobrze, że dobrze mi tak. Po godzinie ruszyłem dalej. Wieczorem zszedłem ze szlaku, usiadłem w fotelu i w tym momencie włączył się telewizor. Patrzę, a tam wiele osób swój wzrok skierowało na mnie. Klaszczą i dziękują mi za takie przejścia.

Cała ta sytuacja wprowadziła mnie w zdumienie. Zadumałem się głębiej, niż to wymagało. Na taśmie inspiracji i pomysłów w jednej chwili pojawiło się miliony zapisów. Kolejna łyżeczka zimnych lodów i gorącej szarlotki uchyliła nieco zasłonę przyszłości. Ta izolacja przecież kiedyś się skończy, a wtedy wybiorę się na pierwszy górski szlak barowy, a w któryś kolejny dzień wdepnę na Babią Górę, by pomilczeć chwilę i uśmiechnąć się do wszystkich i wszystkiego, co mnie otacza.

2 myśli na temat “KWARANTANNA

Dodaj komentarz